Ostatnie pożegnanie śp. Bogusława Figlarka


Uczestniczymy dzisiaj (5 sierpnia 2020r) w ostatnim pożegnaniu śp. Bogusława Figlarka, lekarza weterynarii, naszego 

serdecznego Kolegi i Przyjaciela. Informacja o Jego 

niespodziewanym odejściu spadła jak grom z jasnego nieba na najbliższą Rodzinę oraz koleżanki i kolegów lekarzy weterynarii 

z różnych stron Polski i świata i napełniła nas 

niedowierzaniem, bólem i smutkiem.

Śp. Boguś Figlarek urodził się 16 grudnia 1949 roku w Nowym Tomyślu, gdzie uczęszczał do szkoły podstawowej i liceum 

ogólnokształcącego, w którym uzyskał 

świadectwo maturalne. Już wtedy wiedział że chce zostać lekarzem weterynarii. W 1970 roku rozpoczął studia na Wydziale 

Medycyny Weterynaryjnej dzisiejszego 

Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Byliśmy z Bogusiem na jednym roku studiów, a niektórzy z nas w jednej grupie. 

Boguś był dobrym, pilnym i obowiązkowym 

studentem oraz bardzo dobrym kolegą, spokojnym i cichym, uczynnym i koleżeńskim, chętnym do pomocy innym, czym 

szybko zdobywał sobie przyjaźń wielu osób w 

naszym środowisku.

Dyplom lekarza weterynarii Bogusław Figlarek uzyskał na macierzystej uczelni w 1976 roku i od razu rozpoczął pracę 

zawodową w Wielkopolsce, początkowo jako 

ordynator w lecznicy dla zwierząt w Murowanej Goślinie, a w latach 1989 – 1995 w gminnej lecznicy dla zwierząt w Obornikach

Wlkp. zajmując się wszystkimi, zarówno 

dużymi, jak i małymi zwierzętami. Sprawował opiekę weterynaryjną i zwalczał choroby zakaźne zwierząt gospodarskich w 

fermach wielkostadnych, ale cały czas leczył także

zwierzęta w gospodarstwach indywidualnych rolników. Był dobrym lekarzem weterynarii, bardzo zaangażowanym w swoją 

pracę, lubił zwierzęta i z chęcią i dobrym 

skutkiem pomagał swoim pacjentom i ich właścicielom. Po zmianach ustrojowych w latach 90-tych ubiegłego stulecia 

prowadził prywatną praktykę m.in. współtworząc z dwoma kolegami jedną z pierwszych Klinik Weterynaryjnych

dla małych zwierząt w Poznaniu, a ponadto cały czas pracował w swojej lecznicy w Obornikach świadcząc pomoc 

lekarsko-weterynaryjną małym i dużym zwierzętom do ostatniego dnia swojego życia.

Zawód lekarza weterynarii był Jego sposobem na życie, był bardzo życzliwy, pracowity i zaangażowany dla 

pacjentów, którym poświęcał większość swojego czasu.

Z upływem lat od zakończenia studiów, wbrew pozorom nasze relacje i kontakty koleżeńskie i przyjacielskie ulegały 

zacieśnieniu i zbliżeniu za sprawą wspólnych spotkań i zjazdów absolwentów organizowanych w różnych częściach Polski

i innych krajów, nie tylko w Europie.



Boguś lubił jeździć, był prawie na wszystkich zjazdach, najczęściej z Bożenką, a czasem także z córką Pauliną. Lubił dobry 

humor i zabawę, a przy kawie i nieodłącznym 

papierosie w Jego rękach, zawsze chętnie rozmawialiśmy o sprawach zawodu, wspominaliśmy czasy studenckie i 

dyskutowaliśmy o aktualnej sytuacji. Oprócz pracy 

zawodowej Boguś lubił czytać, interesował się historią i piłką nożną, bardzo lubił podróżować i zwiedzać różne zakątki Polski 

oraz odległe kraje świata.

Boguś kochał życie i rodzinę, był bardzo pogodnym i rodzinnym człowiekiem, troskliwym i opiekuńczym mężem dla Bożeny, 

dobrym i kochającym ojcem dla syna 

Tomasza i córki Pauliny oraz szczęśliwym dziadkiem Dominiki i Stanisława. Jego oczkiem w głowie była ukochana córka 

Paulina i był bardzo szczęśliwy, kiedyzdecydowała się wrócić do Poznania 

po dłuższym pobycie za granicą i wtedy mogli spotykać się bardzo często. 

Dobro najbliższych było dla Niego niezwykle ważne.

Drogi Bogusiu ! byłeś dobrym człowiekiem i lekarzem weterynarii, bardzo dobrym kolegą i przyjacielem. Trudno uwierzyć, że 

nie pojedziemy już razem na następne zjazdy 

absolwentów.

Drogi Bogusiu ! na zawsze zostaniesz w naszych sercach, a pamięć o Tobie będzie żyła w naszych wspomnieniach.

Żegnaj Przyjacielu !

Niech ta wielkopolska ziemia lekką Ci będzie !

Odpoczywaj w pokoju po ziemskich trudach !

Cześć Twojej Pamięci !



Całej Rodzinie i Bliskim śp. Bogusia

W imieniu koleżanek i kolegów absolwentów ze studiów oraz Prezesa, Okręgowej Rady i członków Wielkopolskiej Izby 

Lekarsko-Weterynaryjnej składam szczere i serdeczne wyrazy głębokiego współczucia

Piotr Kneblewski

powrót