„BOLĄCY ZĄB I BORY TUCHOLSKIE
Hey Piotr!
Nie pisałem przez chwilę czy dwie bo miałem cyrk z zębami; siekacz ! Tyle że nic nie mogłem siekać, a jestem carnivorous czyli
mięsne stworzenie. Najpierw poszedłem do bardzo ogólnego dentysty; całkiem fajna babina, bardzo miła, narobiła mi zdjęć, jakby był
nabór do Hollywood. Przepisała amoxicillin, końską dawkę, choć koniem to ja nie byłem nawet w poprzednim wcieleniu, o ile
pamiętam. Miałem wrócić do niej za 11 dni, po kuracji, to i wróciłem. Nie pomogło, podobno korzeń chciał umrzeć, skierowała mnie
do następnego dentysty który robi tylko kanały zębowe (root canal) i nic innego, specjalista. Wywiercił dziurę przez koronkę i
stwierdził, że korzeń jest pęknięty, dziurę zakleił i zaraz wysłał mnie do dentystycznego chirurga (dental/facial surgeon). Ten
odpiłował korzeń od zęba, zaraz pod koronką i wydłubał sam korzeń ale żebym nie stracił na urodzie dziąsłowej to wepchał w dziurę
kawałek ponieboszczykowej kości (bone graft), zaszył wszystko i wysłał do domu. Na dzisiaj siedzę z tymi szwami i stale jestem
anty-carnivorous. Cały cyrk kosztował mnie lekko ponad $2,000, między nimi trzema. Tyle że jeszcze końca nie widać.
Wracając
do spotkania w Borach Tucholskich. Jak pewnie nie wiesz, ja
pracowałem w Człuchowie i w Słupsku w tym samym .
czasie.Człuchów jest parę km od Chojnic a te z kolei parę kilometrów, w przeciwnym kierunku, od Borów Tucholskich.
Rena nie pojechała tam bo nie lubi bizonów, kleszczy i stojącej wody w jeziorze. I dobrze, bo tam się cuda działy.
Tak, że nie wybierzemy się, czego serdecznie żałuje i poprawę obiecuje.
Moja Piękna kocha morze i chciała by spełnić to uczucie w Ustroniu Morskim. Popatrzyłem jak się do tego Ustronia dostać z US.
Okazuje się, że nazwa jest bardzo adekwatna, rzeczywiście ustronie, lecieć tam trzeba z Columbus Ohio do NY, z NY do Frankfurtu,
z Frankfurtu do Warszawy, a z Warszawy do Szczecina. Dawniej były samoloty z Monachium do Szczecina i może stale są, ale jak
kupuje się round trip, to nie ma takiego wyboru. Taka podróż zabiera około 23 godzin i ponad $4,000 (2x $2,000).
W sumie lecimy jesienią do Aruba, chyba na tydzień.
Szkoda że nie wiedziałem o Malcie, tam wybrałbym się pewnie z Reną, bo tam nie ma ani bizonów ani nawet kleszczy.
Jak w przyszłym roku wykluje się coś tam, to jestem ochotnikiem.
Ukłony dla Twojej Pięknej
Pozdrawiam