KRÓTKI LIST
Hey P&G (also a good company)
Od zawsze bawiłem się w jakąś tam pisaninę, mamuśka sprzedała mi połowę swoich genów...
Tyle, że teraz piszę w języku angielskim, po polsku nie pisałem aż do teraz, ale wróciłem bo Polacy nie gęsi i swój język mają.
Fajnie że jakoś tam uznaliście to za strawne i pewnie trochę humorystyczne.
Opowiem za chwile coś tam o studiach na weterynarii, może też o pracy, bo to kupa śmiechu jak się popatrzy z perspektywy czasu.
Jak Wam coś wysłałem, to znaczy że jest Wasze, możecie z tym zrobić co wam do głowy wpadnie.
Jak dotrwam w całości, to z uśmiechem i w ostrogach pisze się na zjazd z okazji 50–lecia naszego absolutorium.
W między czasie na pewno zawitam (-my) do Polski.
Yankes