Ostatnie pożegnanie śp. Jurka Raczyńskiego



    Uczestniczymy dzisiaj (4 lipca 2024r) w ostatnim pożegnaniu śp. Jerzego Raczyńskiego, lekarza weterynarii, naszego 

serdecznego Kolegi i Przyjaciela. Informacja o Jego niespodziewanym odejściu spadła jak grom z nieba na najbliższą Rodzinę, 

koleżanki i kolegów lekarzy weterynarii z różnych stron Polski i świata i napełniła nas niedowierzaniem, bólem i smutkiem.

    Śp. Jerzy Raczyński urodził się 7 lipca 1950 roku w Spławiu koło Goliny w rolniczej rodzinie. Po ukończeniu szkoły 

podstawowej wybrał Technikum Weterynaryjne we Wrześni, gdzie uzyskał świadectwo maturalne. Już wtedy wiedział że chce 

zostać lekarzem weterynarii. W 1970 roku rozpoczął studia na Wydziale Medycyny Weterynaryjnej dzisiejszego Uniwersytetu 

Przyrodniczego we Wrocławiu. Byliśmy z Jurkiem na jednym roku studiów, a niektórzy z nas w jednej grupie. Jurek był 

dobrym, pilnym i obowiązkowym studentem oraz bardzo dobrym kolegą, spokojnym i cichym, uczynnym i koleżeńskim, 

chętnym do pomocy innym, czym szybko zdobył sobie przyjaźń wielu osób w naszym środowisku, a Jego znakiem 

rozpoznawczym był sympatyczny, delikatny uśmiech.

    Dyplom lekarza weterynarii Jurek Raczyński uzyskał na macierzystej uczelni w 1976 roku i od razu rozpoczął pracę 

zawodową w Wielkopolsce, blisko rodzinnych stron, po stażu został Kierownikiem Punktu Weterynaryjnego w Ostrowitem, a 

jak później się okazało został tu na całe życie, zajmując się wszystkimi, zarówno dużymi, jak i małymi zwierzętami. Sprawował 

opiekę weterynaryjną i zwalczał choroby zakaźne zwierząt gospodarskich w fermach wielkostadnych, oborach, chlewniach i 

stadninie koni ale cały czas leczył także zwierzęta w gospodarstwach indywidualnych rolników. Był dobrym lekarzem 

weterynarii, bardzo zaangażowanym w swoją pracę, lubił zwierzęta, z chęcią i dobrym skutkiem pomagał swoim pacjentom i 

ich właścicielom. Po zmianach ustrojowych w latach 90-tych ubiegłego stulecia prowadził prywatną praktykę 

lekarsko-weterynaryjną. Po przejściu na emeryturę pracował w dalszym ciągu niemal do ostatnich dni. Zawód lekarza 

weterynarii był Jego sposobem na życie, był bardzo życzliwy, pracowity i zaangażowany w pomoc pacjentom, którym 

poświęcał większość swojego czasu.

    Z upływem lat od zakończenia studiów, wbrew pozorom nasze relacje i kontakty koleżeńskie i przyjacielskie ulegały 

zacieśnieniu i zbliżeniu za sprawą wspólnych spotkań i zjazdów absolwentów organizowanych w różnych częściach Polski i 

innych krajów, nie tylko w Europie. Jurek lubił jeździć, był prawie na wszystkich zjazdach, najczęściej z Bożenką, a raz z 

synem. Lubił dobry humor i zabawę, zawsze chętnie rozmawialiśmy o sprawach zawodu, wspominaliśmy czasy studenckie i 

dyskutowaliśmy o aktualnej sytuacji. Jeden raz Jurek wspólnie z Bożenką zorganizowali bardzo udany lokalny zjazd 

absolwentów w Wielkopolsce nad Jeziorem Powidzkim. Oprócz pracy zawodowej Jurek spełniał się realizując swoje pasje 

związane oczywiście z przyrodą, był hodowcą koni półkrwi, które startowały na torach wyścigów konnych, był zapalonym 

pszczelarzem i właścicielem pasieki, a dużo czasu z bardzo dobrym skutkiem poświęcał pracy w ogrodzie.

    Jurek kochał życie i rodzinę, był bardzo pogodnym i rodzinnym człowiekiem, troskliwym i opiekuńczym mężem dla 

Bożeny, dobrym i kochającym ojcem dla synów Jędrzeja i Macieja oraz szczęśliwym dziadkiem Arturka.

Dobro najbliższych było dla Niego niezwykle ważne.

    Drogi Jurku ! byłeś dobrym człowiekiem i lekarzem weterynarii, bardzo dobrym kolegą i przyjacielem. Trudno uwierzyć, że 

nie pojedziemy już razem na następne zjazdy absolwentów.

    

    Drogi Jurku ! na zawsze zostaniesz w naszych sercach, a pamięć o Tobie będzie żyła w naszych wspomnieniach.

    Żegnaj Przyjacielu !

    Niech ta wielkopolska ziemia lekką Ci będzie !

    Odpoczywaj w pokoju po ziemskich trudach !

    Cześć Twojej Pamięci !



    Całej Rodzinie i Bliskim śp. Jurka

w imieniu koleżanek i kolegów absolwentów ze studiów weterynaryjnych we Wrocławiu

składam szczere i serdeczne wyrazy głębokiego współczucia

     Piotr Kneblewski

    powrót